..
Ameryka na nowo Odkryta

52 | 72209
 
 
2009-09-27
Odsłon: 1091
 

Ameryka na nowo odkryta - San Perro zwane też San Pito

Wreszcie po dwóch bezdomnych, autobusowych nocach docieramy do San Pedro de Atakama. Mówią też o nim San Perro (perro=pies), bo na każdej ulicy wałęsa się przynajmniej kilkanaście przyjaznych i dobrze odżywionych psiaków, albo San Pito bo na każdym rogu można kupić marihuanę. Sporo się zmieniło od czasu naszej ostatniej wizyty. Po pierwsze nie ma hostalu w którym wtedy nocowaliśmy i co gorsza nie ma naszej ulubionej lokalnej knajpy w której zwykle jadaliśmy. A najgorsza zmiana jest taka, że duże piwo nie jest w butelkach półtoralitrowych ale zaledwie 900 ml ;).
Zamieszkaliśmy w innym miłym hostalu  a tam szybko zaprzyjaźniliśmy się z Nelsonem. Nelson przyjechał to zaledwie na 5 dni ale jakoś tak się stało, że siedzi tu już 3 miesiące Mam nadzieje, że nie podzielimy jego losu choć prawdą jest, że w San Pedro łatwo utknąć;).
18 września Chilijczycy świętują Dzień Niepodległości. Prawo wymaga aby przynajmniej na 3 dni wywiesić flagę a jej brak kara się surowymi karami. Chilijczycy mówią, że to dzień fiesty, choć mam wrażenie, że dzień fiesty jest każdego dnia. 26 września to tak zwana „mała fiesta” a 27  pewnie będzie „jeszcze mniejsza fiesta”. W dniu „małej fiesty” udajemy się do tzw ramada. Jest tam już wielu mieszkańców San Pedro i okolicznych miejscowości (nie ma ich zbyt wielu bo samo San Pedro ma zaledwie 2500 mieszkańców). Piwo, anticuchos (lokalny przysmak, szaszłyk) i muzyka. Chilijska cueca, kolumbijska cumbia i boliwijska saya. Nelson tłumaczy mi na czym polega saya, taniec ma swoją nawet logicznie brzmiącą historię. To taniec afrykańskich niewolników przywiezionych do Ameryki Południowej i rzeczywiście wygląda trochę tak jakby nogi były „skute łańcuchem” i miały ograniczone możliwości ruchu. Tańczymy i nagle zaczyna się cueca. Jeden z Atacamenos szarpie mnie za rękę i zanim zdążyłam wykonać jakikolwiek ruch zaczynamy tańczyć w tłumie. Mówi coś o kurach, tłumaczy  (bo taka podobno jeśli „filozofia” cueca), ale nic nie rozumiem. Jest głośno i tak tłoczno, że chyba nie ma już znaczenia w jaki sposób przebieram nogami bo i tak nie dotykam już nimi ziemi. Nagle ktoś szarpie mnie mocno i sadza przy stole. Muzyka cichnie a ku mojemu zdziwieniu wszyscy inni też siedzą przy stole, jedząc lokalne przysmaki i popijając piwo. „Co się dzieje” – pytam sąsiada. „Policja” – mówi szeptem, uśmiechając się do mnie atacameński przystojniak z brakującą górną jedynką. W San Pedro de Atacama surowo karane jest organizowanie imprez na których się tańczy. Trudno powiedzieć czy wynika to z troski o bezpieczeństwo mieszkańców czy o spokój turystów bo zakaz w takim miejscu wydaje się być irracjonalny. Mieszkańcy nauczyli się respektować zakaz w obecności policji i zapominać o nim kiedy policja znika z pola widzenia. Tak więc w obecności policji jem anticucho a kiedy policja znika wracam z wszystkimi atacamenos do cueca, cumbia i saya.
   
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd