..
Ameryka na nowo Odkryta

52 | 72210
 
 
2009-07-12
Odsłon: 1203
 

Ameryka na nowo odkryta - Kraina nie winem lecz pisco słynąca.

W marcowe, słoneczne popołudnie w Bodega El Matador zbierają się ludzie. Trwa właśnie festiwal wina. Na każdym kroku można degustować domowe wino a pomruki i pokrzykiwania towarzysza wyborom najpiękniejszej sprzedawczyni która te wina serwuje. Kiedy zbliża się wieczór wszyscy przenoszą się do „wielkiego basenu” który już napełniony jest soczystymi winogronami. W rytm tradycyjnej muzyki tańczący w basenie ludzie popijają młode wino i ugniatają winogrona a wyciskany sok spływa do wielkiej kadzi. To najprzyjemniejsza i najbardziej widowiskowa część produkcji pisco. Dalej sok z winogron rozlewany jest do wielkich 70 litrowych naczyń gdzie fermentuje przez 14 dni. Po tym czasie sfermentowany napój przelewa się do wielkiego, wkopanego w ziemię pojemnika. Tam jest podgrzewany ogniem a para wtłaczana do wielkiej rury zwanej „fajka”, która chłodzona jest w wielkim basenie zimną wodą. Para skrapla się i wypływa w kranie, który wydaje się być miejscem dostarczającym najwięcej radości nie tylko właścicielowi ;).
Tak w skrócie wygląda proces produkcji pisco a my spragnieni dobrego wina (bo na północy Ameryki Południowej albo go nie ma albo jest podłej jakości) udajemy się wreszcie do miasteczka, które jak podają szanowane przewodniki słynie z produkcji wina. Wczesnym rankiem wysiadamy z autobusu, szkoda nam czasu na spanie wiec zostawiamy w hotelu plecaki i natychmiast udajemy się do tradycyjnej winnicy Bodega El Matador.
Trochę zaskakuje mnie fakt, że właściciel na „dzień dobry” pokazuje nam kilka gatunków pisco. Jestem cierpliwa (choć to niełatwe), czekam na wino. Zupełnie niepotrzebnie, bo to które wreszcie podaje jest słodkie i kiepskiej jakości. Peruwiańczycy są dumni ze swojego pisco i pogardliwym rechotem kwitują informacje o tym, że próbowaliśmy pisco w Chile. „W Chile?” – śmieją się. „To nie jest pisco”. Choć rząd peruwiański w 1988 roku ogłosił pisco częścią „dziedzictwa kulturowego narodu” spór o to czyim napojem narodowym jest pisco trwa pomiędzy Chile i Peru do dziś. I trudno go zrozumieć. Chile słynie z doskonałych win a przy okazji z resztek produkuje pisco. Dla Peru i Peruwiańczyków produkcja pisco, choć prosta sama w sobie, jest „świętym obrzędem”. Uwielbiam opowieści pasjonatów a w spotkanie z właścicielem destylarni  było spotkaniem z człowiekiem pełnym pasji. Z taką samą pasją pił pisco przymykając oczy jak tez opowiadał o jego produkcji. Choć muszę przyznać że nie podzielam fascynacji jeśli chodzi o walory smakowe słynnego trunku ;)
 
Zatem jeśli wybierasz się do Ica, nie obiecuj sobie, że napijesz się dobrego wina. Możesz za to spotkać się z pasją tworzenia pisco. A jeśli masz ochotę na tradycyjny drink Pisco Sour serwowany w Peru,  podaję przepis:
6 objętości Pisco, 2 objętości soku z limonki lub ewentualnie cytryny, 2 białka z kurzych jaj, kilka-kilkanaście kostek lodu, ewentualnie gorzki likier.
Mieszamy razem w blenderze pisco, białka, sok cytrynowy i kostki lodu. Serwujemy jako koktajl. Opcjonalnie z kroplą gorzkiego likieru, który dodajemy na samym końcu już do szklanki.  
A na koniec już tylko życzenia - przyjemności próbowania :).
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd