..
Ameryka na nowo Odkryta

52 | 72206
 
 
2009-10-06
Odsłon: 958
 

Ameryka na nowo odkryta - dalej już bez plecaka

Osiem miesięcy podróżowania po krajach wysokiego ryzyka jak Wenezuela, Ekwador, Boliwia, Peru i nic……pierwszy dzień w stolicy najbezpieczniejszego kraju Ameryki Południowej jak piszą przewodniki, Chile i…..stało się.
 
Z San Pedro de Atacama mieliśmy pojechać do Argentyny, do Salty. Okazało się jednak, że kupno biletów to dość czasochłonna procedura bo trzeba je znaczne wcześniej rezerwować. Kilka kolejnych dni w San Pedro grożą pozostaniem tu na zawsze więc szybko podejmujemy decyzje, że wyjeżdżamy do Santiago i dalej do Mendozy. W zasadzie mieliśmy do Mendozy nie jechać ale skoro tak prowadzi nas los….niech tak będzie. Zanim dotarliśmy do terminalu w Santiago de Chile minęły 24 godziny. Wieczność, choć trzeba przyznać, że bardzo wygodna i z dobrym cateringiem. Kiedy wreszcie wysiedliśmy w stolicy Chile Jarek poszedł kupić bilety do Argentyny a ja pilnowałam bagaży. Zadanie proste, nieskomplikowane wiec nawet mimo zmęczenia nie powinno sprawiać problemu. Jarek stoi już przy kasie a do mnie podchodzi niewyraźnie mówiący Chilijczyk i proponuje city tour. Odmawiam. Mówi coś jeszcze więc grzecznie pytam „słucham”, on powtarza ale znowu nie rozumiem wiec mówię tylko „no, gracias”. On grzecznie mówi „disculpame” i powtarza to kilka razy jakbym nie usłyszała. Słyszałam i spojrzałam na plecaki które stały obok mnie. Jednego już nie było. Nie było też „grzecznego” sprzedawcy city tour. Szybka interwencja Jarka i pogoń z kierunku wskazanym przez sprzedawcę biletów była już za późna. Bliskość metra sprawia, że złodziej rozpływa się. Ten rozpłyną się niestety z moim plecakiem. 
Dobre kilka dni wciąż zadręczam się myślami. To niemożliwe. Ogromny plecak, na dworcu masa policji, do tego stałam przy tym bagażu, odwróciłam głowę zaledwie na chwilę ……to niemożliwe. A jednak. Jedynymi osobami które nie były ani zdziwione ani nawet nie próbowały podejmować jakichkolwiek działań byli policjanci. „Tak, to zdarza się tu wiele razy każdego dnia”, „skradzione bagaże raczej nigdy się nie odnajdują” – to jedyne co policja ma do powiedzenia w sprawie kradzieży.
Wściekłość, smutek, żal, poczucie winy, poczucie bezradności i brak pomysłów na to co dalej to uczucia z którymi wychodzę z posterunku policji. W plecaku było wszystko, absolutnie wszystko poza pieniędzmi, dokumentami, szczoteczką do zębów i aparatem fotograficznym bo te zwykle mam przy sobie.
Zostałam w tym co mam na sobie a niewiele tego bo w Chile jest już ciepła wiosna. Najbardziej boli brak górskich ciuchów i sprzętu bo to oznacza, że o górach muszę raczej zapomnieć. Zresztą biorąc pod uwagę to co mam zostaje mi chyba tylko brazylijska plaża ;).  
Przypomina mi się od razu, że sami Chilijczycy mówią o sobie, że Chilijczyk jak ma okazje to ukradnie. Wcześniej myślałam, że to nadmierna samokrytyka i nieco kokieterii. Teraz wiem, że to niestety prawda. Zastanawiam się tylko w jakim Chile byli autorzy przewodników które konsekwentnie piszą o bezpieczeństwie w Chile.
Moja tendencja do tego aby w każdym, nawet przykrym zdarzeniu umieć odnaleźć to co pozytywne tym razem śpi bardzo twardym snem. Nie umiem znaleźć nic pozytywnego w tym co się zdarzyło. Szczęśliwie kiedy to pisze minęło już kilka dni od kradzieży. W Mendozie urzekło mnie doskonale wino i parillady gdzie za jedyne 5$ objadasz się do woli grillowanymi mięsami i pysznymi sałatkami. Nadal nie mam plecaka, nadal mam tylko to w co byłam ubrana, plus kilka niezbędnych drobiazgów które kupiłam już w Mendozie, ale ……chyba już pogodziłam się ze stratą i nawet umiem dostrzec w tym pozytywne strony ;).
Po pierwsze: mam mniej dźwigania
Po drugie: nie musze się martwić o to, że cokolwiek mi ukradną
Po trzecie: mogę spać w każdym dormitorium bez obaw o swoje rzeczy
Po czwarte: nie mam kobiecych dylematów w co się ubrać, bo opcja jest zwykle tylko jedna, w to co jest czyste.
Po piąte: mam mniej ubrań do prania co oznacza, że pieniądze przeznaczane zwykle na pralnie mogę tu przeznaczyć np. na wino ;)
Po szóste: wszystkie rzeczy zawsze trzymam w porządku, nie da się ich rozrzucić po pokoju. W konsekwencji Jarek nie marudzi z tego powodu ;)
Jeśli masz pomysł co jeszcze pozytywnego może być w braku plecaka………..napisz, możesz mi pomóc poczuć się nieco lepiej ;).
 
 
 
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 
iza sapuła 2009-10-07 15:45:24
dostalam kilka fajnych e-maili z dodatkowymi dobrymi stronami braku plecaka ;D. I: Po siódme - wiecej zwiedzisz Po ósme - masz więcej czasu na pisanie Po dziewiąte - poznasz smak lenistwa II: Odtad bedziesz wiedziala ze nawet stojac przy plecakach najlepiej je do siebie nawzajem i swojego ciala przywiazac! Tak pisze Beata Pawlikowska, ja tez nie raz okradli. Drugi raz sie nie dasz a innym bedziesz sluzyla za przestroge:):):) Pisza , ze nie nalezy przywiazywac sie do przedmiotow-poczuj sie wolna i nie uzalezniona:) III: zapomnialas jednak o najwazniejszym! - teraz, w pelni usprawiedliwiona, mozesz pojsc na wielki shopping i kupic mnostwo nowych rzeczy ;-) IV: z tego , co piszesz ocalal aparat foto i mamy nadzieje zdjecia z calej podrozy tez masz gdzies bezpiecznie schowane. A wiec mozna ten sprzet jakos odtworzyc. A zdjecia zrobione w unikalnej chwili, miejscu i sytuacji sa nie do powtorzenia (za zadne pieniadze).


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd